Wpisz treść...REED TRIO

Ken Vandermark - reeds
Mikołaj Trzaska - reeds
Wacław Zimpel - reeds

label: KILOGRAM

press:
freejazzblog.org * * * * 1/2
Ken Vandermark is frightfully prolific. This recent release, 'Last Train to the First Station' by the Reed Trio is just one of the many current albums and groups in which he is a member. The Reed Trio is Vandermark on clarinet, tenor saxophone, baritone saxophone, Mikolaj Trzaska on bass clarinet, alto saxophone, c-melody saxophone and Waclaw Zimpel on clarinet, bass clarinet, and tarogato. Without traditional (or any) rhythm section, the trio has been described as a more subtle counterpart to Vandermark's other woodwind trio Sonore with Peter Brötzmann and Mats Gustafsson. While perhaps a little reined in, the sonic textures and melodic improvizations that the Reed Trio explores isn't sleepy by any definition.

Recorded on two separate dates in 2008 at the New Synagogue in Gdansk, Poland, the resulting sound is pristine and lets the listener in on the intimate sounds of the instruments from key clicks and breathes to full bodied tones. The free form songs evolve from a full group effort, without repeating themes or arrangements, but not without free and expressive melodies and rhythms. The harmonic possibilities of the myriad woodwinds is fully explored throughout. There are quiet moments, but more often than not, the trio's music has a fluid undulating energy.

The opening tune, 'When Tulips Were Gold' showcases the great sympathy between the players as they create harmonies in their reactions. The exuberance of 'In Between Chairs' is as good a place as any to attempt to describe the intertwining lines and contrasting colors. The clarinets deliver a twisting melody full of stops, pops, blops and squirrelous sounds. Then diverging, the bass clarinet adds some long low register tones supporting the percolating higher register reeds. The following 'Sitting on a Warm Stone' features a long expressive saxophone solo, expanding and contracting, slowing and quickening, to its own breathy pulse. Whether following the melodic lines anticipating the quirky turns, or letting a cascade of notes wash over the senses, or being pelted by rhythm during 'Anthology Moves', the trio entertains.

I suspect that The Reed Trio's debut album will be on my iPod for quite a while. It's an album that is rewarding to come back to repeatedly. Every listen is engaging and reveals more serendipitous details.

(c) Paul Acquaro




JazzAbout.pl:
"...Pod nazwą Reed Trio ukrywa się nowy skład Kena Vandermarka, tym razem bardzo polski - uzupełniają go bowiem Mikołaj Trzaska i Wacław Zimpel. Podobny nieco do Sonore, nieco odmienne jest instrumentarium. Po co nagrywać płytę w podobnym składzie do już istniejącego? Cóż, świetnie wiedzą to ci, którzy kupili płytę Reed Trio lub wybrali się na ich koncert, ale spróbuję pokrótce o tym opowiedzieć. Muzyczne osobowości są tu zupełnie inne niż w Sonore i zupełnie na co innego zwracają uwagę improwizując. Naczelną zasadą zdaje się tu być współbrzmienie - takie właśnie, barwowe podejście do muzyki jest najbardziej charakterystyczne dla tego składu. Nie ma energii Sonore, furii, wrzasku i zgiełku, ani wyraźnego prymatu osobistej, indywidualnej kreacji muzyka, czy narzucenia partnerom wizji własnej muzyki. Owszem, zdarza się, że któryś muzyków pełni rolę rytmiczną w utworze czy jego fragmencie zapętlając rytm w oparciu o który partnerzy (lub partner) budują duetową/solową improwizację - ale zawsze jest to jego indywidualny wybór, a nie coś narzuconego przez partnerów. Czasem taką funkcją pełni tu basowy klarnet Wacława, czasem klarnet Vandermarka. Muzyka ma mocno trzecionurtowy charakter - słuchałem na żywo innego ich koncertu i poznając płytę nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sakralna przestrzeń bardzo mocno zdeterminowała brzmienie tria. 'Last Train To The First Stadion" nagrano bowiem w Gdańsku, w Nowej Synagodze. Jest to realizacja koncertowa i ostatni występ Kena Vandermarka na jego starym saksofonie barytonowym Selmer Paris Balance Action. Dwa dni później został on skradziony w pociągu relacji Gdańsk-Warszawa. Płytę polecam gorąco!!!"
autor: Marek Zając


popupmusic.pl; 2011-04:
Pierwsza płyta tego saksofonowo-klarnetowego trio powstała podczas koncertu w Nowej Synagodze w Gdańsku 27 kwietnia 2010r., na pierwszym koncercie tamtej trasy po Polsce. Dwa dni później zespół zagrał w Warszawie, przygotowując się do występu w minorowym nastroju, gdyż w pociągu z Gdańska skradziono saksofon barytonowy Vandermarka, który słyszymy jeszcze na tej płycie. I muzykom, i części słuchaczy, pomagających w akcji poszukiwania saksofonu, ciężko było wyrwać się z tego nastroju, zmienić temat, ale już po kilku dźwiękach zaczęło się to dziać. Przez kolejne półtorej godziny przeżywaliśmy muzykę w jej najbardziej czystej, głębokiej postaci - strumień powstający tu i teraz, nieskrępowany formalnymi ograniczeniami, otwierający twórców i odbiorców na wyjście poza codzienną egzystencję. I piękną. Najlepszym komentarzem do tamtego były moim zdaniem jednak nie słowa, tylko twarze ludzi, zaszokowanych i zafascynowanych rozpostartą przed nimi przestrzenią.

"Last Train Is the Slowest" ma wszystkie te atuty, ukazuje muzykę o bardzo niecodziennej formie i wyjątkowej sile oddziaływania. Być może jest ona tutaj bardziej stonowana, medytacyjna niż była na kolejnych, późniejszych koncertach tamtej trasy. Cały urok improwizowanej muzyki polega jednak na tym, że drugi taki koncert się nie przydarzy. Wśród jedenastu utworów pięć powstało w trio, trzy w duetach, trzy ukazują muzyków solo. A propos, słuchając Wacława Zimpla u boku muzyków o kilkanaście lat starszych wiekiem i doświadczeniem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że obok Petera Evansa to najbardziej utalentowany i twórczy muzyk młodego pokolenia na scenie jazzowej i improwizowanej. Trzech rewelacyjnych, doskonale się rozumiejących i uzupełniających muzyków udało się tutaj uchwycić w intensywnym, głębokim akcie tworzenia. Tylko te brawa między utworami można było wyciąć - słuchacz sam wie, jak cholernie dobra jest ta muzyka.

autor: Piotr Lewandowski